Kiedy lęk lub depresja stają się czymś więcej niż objawem

Być może znasz to z własnego doświadczenia. Napięcie, które nie chce ustąpić, choć obiektywnie nic złego się nie dzieje. Serce przyspieszające bez wyraźnego powodu. Albo przeciwnie — ciężkość, brak energii i poczucie, że świat stracił kolory, choć trudno wskazać moment, w którym coś się zmieniło. Próbujesz sobie radzić. Mówisz sobie, że to tylko stres, że trzeba przeczekać, że inni mają gorzej. Czasem rzeczywiście na chwilę jest lepiej. Potem jednak objawy wracają.

Lęk i depresja rzadko pojawiają się znikąd. Rzadko też są całą historią. W podejściu ISTDP nie traktujemy ich wyłącznie jako objawów, które należy wyeliminować. Są raczej sygnałem, że psychika od dłuższego czasu próbuje poradzić sobie z czymś, co nie mogło zostać w pełni przeżyte, nazwane i zrozumiane. Dlatego celem terapii nie jest jedynie zmniejszenie cierpienia. Staramy się zrozumieć jego źródło, aby zmiana była trwała, a nie ograniczała się wyłącznie do chwilowej poprawy samopoczucia.

Lęk — kiedy organizm mówi językiem emocji

Większość osób zgłaszających się na terapię chciałaby przede wszystkim pozbyć się lęku. Jest to zupełnie zrozumiałe. W ISTDP patrzymy jednak na lęk nieco inaczej. Nie jako na przeciwnika, którego trzeba pokonać, lecz jako na ważną informację o tym, co dzieje się wewnątrz człowieka.

Czasem lęk pojawia się wtedy, gdy zaczynają zbliżać się do świadomości myśli, impulsy czy uczucia, które kiedyś były zbyt trudne lub zbyt niebezpieczne, by je przeżywać. Może to być złość wobec kogoś, kogo jednocześnie kochamy. Żal, na który nie było miejsca. Tęsknota. Rozczarowanie. Potrzeba bliskości, która kiedyś spotkała się z odrzuceniem.

Samo pojawienie się tych uczuć nie jest problemem. Problemem staje się sytuacja, w której organizm nauczył się traktować je jako zagrożenie. Wtedy zamiast świadomie je przeżywać, reaguje lękiem. To dlatego wiele osób mówi: „Wiem, że nie ma powodu do paniki, ale moje ciało zachowuje się tak, jakby było inaczej.

Dlaczego ciało reaguje tak różnie?

Lęk niemal zawsze znajduje swoje odbicie w ciele. U różnych osób wygląda to jednak inaczej. Niektórzy odczuwają przede wszystkim napięcie mięśni, ścisk w klatce piersiowej, zaciskanie szczęk czy trudność z głębokim oddechem. U innych reaguje żołądek lub jelita — pojawiają się nudności, bóle brzucha czy nagła potrzeba skorzystania z toalety. Są również osoby, które w silnym lęku mają poczucie pustki w głowie, trudność z myśleniem, zawroty głowy albo doświadczają odrealnienia.

W ISTDP sposób, w jaki lęk przejawia się w organizmie, ma istotne znaczenie. Nie dlatego, że sam w sobie stanowi diagnozę, ale dlatego, że pomaga dobrać tempo i głębokość pracy. Terapeuta uważnie obserwuje reakcje organizmu, aby terapia była wystarczająco intensywna, by prowadziła do zmiany, ale jednocześnie bezpieczna dla układu nerwowego.

W klasycznym modelu ISTDP wyróżnia się trzy główne sposoby przejawiania się lęku:

Lęk wyrażający się poprzez mięśnie szkieletowe objawia się napięciem karku i ramion, zaciskaniem dłoni, drżeniem czy uczuciem ścisku w klatce piersiowej. Jest to najbardziej adaptacyjny sposób przeżywania lęku i zwykle pozwala na bezpośrednią pracę z pojawiającymi się emocjami.

Lęk wyrażający się poprzez mięśnie gładkie może powodować nudności, bóle brzucha, biegunki, uczucie ucisku w żołądku, kołatanie serca lub inne objawy ze strony narządów wewnętrznych. W takich sytuacjach terapia koncentruje się najpierw na regulacji poziomu lęku.

Lęk wpływający na funkcje poznawcze i percepcję może prowadzić do poczucia pustki w głowie, trudności z koncentracją, zawrotów głowy, szumów usznych czy wrażenia nierealności. Jest to sygnał, że układ nerwowy został nadmiernie pobudzony i zanim będzie można pracować z głębszymi emocjami, konieczne jest zwiększenie zdolności do ich bezpiecznego przeżywania.

Depresja — kiedy cierpienie kieruje się przeciwko sobie

Depresja nie zawsze oznacza jedynie brak energii czy radości. W psychoterapii psychodynamicznej często rozumiemy ją jako skutek długotrwałego kierowania przeciwko sobie uczuć, które kiedyś nie mogły zostać wyrażone wobec ważnych osób.

Dziecko nie mogło okazać złości rodzicowi, od którego było całkowicie zależne. Dorosły nie mógł sprzeciwić się komuś, kogo bał się utracić. Z czasem uczucia nie znikają. Mogą jednak zmienić kierunek i zacząć uderzać we własną osobę. Ich śladem bywają bezlitosny wewnętrzny krytyk, nadmierne poczucie winy, karanie siebie, przekonanie, że nie zasługuje się na odpoczynek, bliskość czy pomoc.

Nie oznacza to oczywiście, że każda depresja ma takie samo podłoże. Człowiek jest bardziej złożony niż jakakolwiek teoria. W terapii nie zakładamy z góry, skąd bierze się cierpienie. Staramy się je wspólnie zrozumieć. Bardzo często okazuje się jednak, że objawy nie są przypadkowe. Są częścią sposobu, w jaki psychika przez lata próbowała chronić człowieka przed doświadczeniami, które kiedyś były zbyt trudne, by je pomieścić.

Kiedy pacjent stopniowo odzyskuje możliwość przeżywania zarówno miłości, jak i złości, żalu czy rozczarowania wobec tych samych osób, potrzeba kierowania tych uczuć przeciwko sobie zaczyna słabnąć. Zmiana nie polega wtedy jedynie na poprawie nastroju. Dotyczy sposobu, w jaki człowiek przeżywa siebie i swoje relacje.

Jak wygląda terapia?

Psychoterapia ISTDP jest rozmową, ale rozmową o szczególnej uważności i koncentracji. Od pierwszych spotkań przyglądamy się temu, co dzieje się między nami tu i teraz. Jakie uczucia właśnie się pojawiają? Jak reaguje ciało? Co dzieje się chwilę przed tym, gdy zaczynasz coś tłumaczyć, zmieniać temat albo żartować? Nie chodzi o ocenianie takich reakcji. Wręcz przeciwnie. Są one naturalnym sposobem radzenia sobie z emocjami i często przez wiele lat pomagały funkcjonować. W terapii staramy się jedynie zrozumieć, kiedy nadal są potrzebne, a kiedy zaczynają utrwalać cierpienie.

Terapeuta jest aktywnym uczestnikiem tego procesu. Zadaje pytania, pomaga zatrzymać uwagę na ważnych momentach i wspólnie z pacjentem obserwuje, co dzieje się w jego przeżyciach. Nie oznacza to jednak pośpiechu ani wywierania nadmiernej presji. Tempo terapii dostosowywane jest do możliwości konkretnej osoby. Czasem pierwszym zadaniem jest stworzenie poczucia bezpieczeństwa i zwiększenie zdolności do pozostawania w kontakcie z własnymi emocjami, zanim będzie można sięgnąć głębiej.

Jak może to wyglądać w praktyce?

Poniższe przykłady są fikcyjnymi ilustracjami. Nie opisują konkretnych pacjentów, ale pokazują typowy sposób pracy.

Lęk:

Pan M., 34 lata, zgłasza się z powodu napadów paniki, które pojawiły się kilka miesięcy po objęciu stanowiska kierowniczego. Badania kardiologiczne nie wykazują żadnych nieprawidłowości. Podczas pierwszej konsultacji opowiada o swoim przełożonym. W pewnym momencie nieświadomie zaciska pięść i wstrzymuje oddech. Gdy wspólnie zwracamy uwagę na tę reakcję, stopniowo ujawnia się złość wobec szefa, który regularnie podważa jego kompetencje przy innych pracownikach. Sytuacja ta nieświadomie przypomina doświadczenia z dzieciństwa, kiedy podobnie zachowywał się ojciec. W tamtym czasie wyrażenie złości było niemożliwe. Dziś organizm nadal reaguje tak, jakby było to niebezpieczne — uruchamiając lęk zamiast świadomego przeżywania emocji. W miarę postępu terapii napady paniki stopniowo tracą swoją funkcję i stają się coraz rzadsze.

Depresja:

Pani K., 41 lat, od dwóch lat zmaga się z obniżonym nastrojem po śmierci matki. Mówi o niej z dużym ciepłem, ale każdej wypowiedzi towarzyszy wyraźny spadek energii i znużenie. W trakcie terapii okazuje się, że w relacji z matką było miejsce jedynie na miłość i wdzięczność. Złość, rozczarowanie czy żal związane z wieloletnią krytyką nigdy nie mogły zostać uznane za dopuszczalne. Dopiero gdy obie strony tej relacji — miłość i złość — mogą bezpiecznie współistnieć w terapii, proces żałoby zaczyna ponownie płynąć. Wewnętrzny krytyk stopniowo traci swoją siłę, a depresyjna ciężkość ustępuje miejsca naturalnemu przeżywaniu straty.

Co mówią badania?

Skuteczność ISTDP w leczeniu depresji i zaburzeń lękowych jest przedmiotem badań od ponad czterdziestu lat. Badania prowadzone przez zespół Allana Abbassa i Joela Towna pokazały, że metoda ta może przynosić znaczącą poprawę również osobom z depresją oporną na wcześniejsze leczenie farmakologiczne i psychoterapeutyczne. Co równie ważne, uzyskane efekty często utrzymują się po zakończeniu terapii, a u części pacjentów nawet pogłębiają się wraz z upływem czasu. Metaanalizy krótkoterminowych terapii psychodynamicznych potwierdzają ich skuteczność w leczeniu zaburzeń depresyjnych i lękowych. Wyniki są porównywalne z innymi metodami o udokumentowanej skuteczności, a niektóre badania wskazują na szczególne korzyści w zakresie poprawy funkcjonowania interpersonalnego i trwałości uzyskanych zmian. Szczegółowe omówienie badań wraz z odniesieniami do publikacji naukowych znajdziesz na stronie poświęconej skuteczności ISTDP.

Czy ISTDP jest dla Ciebie?

Ta forma psychoterapii może być odpowiednia, jeśli zmagasz się z przewlekłym lękiem, napadami paniki, obniżonym nastrojem, nawracającą depresją, poczuciem pustki lub trudnościami w relacjach i masz wrażenie, że dotychczasowe sposoby leczenia przynosiły jedynie częściową lub krótkotrwałą poprawę. Nie jest konieczne, aby od początku rozumieć wszystkie swoje emocje. Wystarczy gotowość do wspólnego przyglądania się temu, co dzieje się w Tobie.

Jeżeli oprócz trudności psychicznych doświadczasz również nasilonych objawów z ciała, warto przeczytać także o pracy ISTDP z objawami psychosomatycznymi. Jeżeli natomiast zastanawiasz się, czy ten sposób terapii odpowiada Twojej sytuacji, pomocna może być podstrona „Czy ISTDP jest dla mnie?”.

Pierwszym krokiem jest konsultacja. Jej celem jest wspólne zrozumienie natury trudności oraz ocena, czy ISTDP będzie dla Ciebie odpowiednią formą pomocy.