Dla kogo może być pomocna terapia ISTDP?

Nie ma jednego typu osoby, która korzysta z psychoterapii ISTDP.

Do gabinetu trafiają ludzie w różnym wieku, z różnymi historiami i bardzo różnymi powodami zgłoszenia się po pomoc. Czasami ktoś przychodzi dlatego, że od kilku miesięcy nie radzi sobie z narastającym lękiem. Ktoś inny mówi o trudnościach w relacjach, które powtarzają się od lat. Zdarza się również, że pierwszym powodem wizyty są objawy fizyczne, przewlekłe napięcie albo poczucie, że „coś jest nie tak”, choć trudno to dokładnie nazwać. Choć te trudności mogą wyglądać bardzo różnie, często łączy je jedno – dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestały wystarczać.

Kiedy warto rozważyć terapię?

ISTDP może być pomocna osobom doświadczającym przewlekłego lęku, napadów paniki, obniżonego nastroju lub depresji. Pracuję również z osobami, które od dłuższego czasu zmagają się z trudnościami w relacjach – mają poczucie, że wciąż wchodzą w podobne związki, trudno im zaufać innym, stawiać granice albo mówić o własnych potrzebach. Część osób zgłasza się z poczuciem wewnętrznej pustki. Mówią, że „wszystko jest w porządku”, a mimo to nie odczuwają satysfakcji z życia. Inni opisują przewlekłe napięcie, którego nie potrafią wyjaśnić, albo zmęczenie, które nie ustępuje mimo odpoczynku. Zdarza się również, że pierwszym sygnałem są objawy ze strony ciała – bóle głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, napięcia mięśniowe czy inne objawy, dla których badania lekarskie nie wykazały jednoznacznej przyczyny. W takich sytuacjach, po wykluczeniu chorób somatycznych, warto zastanowić się, czy trudności emocjonalne nie odgrywają istotnej roli.

Kiedy sama wiedza nie wystarcza

W gabinecie spotykam również osoby, które mają już za sobą psychoterapię albo przeczytały wiele książek psychologicznych. Często bardzo dobrze rozumieją swoje schematy.

Potrafią powiedzieć, skąd bierze się ich lęk, dlaczego boją się bliskości albo z czego wynika ich perfekcjonizm. A jednak coś się nie zmienia. Wiedza przynosi ulgę, ale nie przekłada się na codzienne życie. To jedna z sytuacji, w których ISTDP może okazać się szczególnie pomocna. W tej metodzie staramy się nie tylko zrozumieć własne doświadczenia, ale również przeżyć je w taki sposób, aby mogły prowadzić do trwałej zmiany.

Czy ISTDP jest odpowiednia dla każdego?

Prawdopodobnie nie.

Nie istnieje metoda psychoterapii, która byłaby najlepszym wyborem dla wszystkich osób i wszystkich trudności. ISTDP wymaga gotowości do przyglądania się własnym emocjom i aktywnego udziału w terapii. Nie polega na udzielaniu rad ani przekazywaniu gotowych sposobów rozwiązania problemów. Jest wspólną pracą, w której staramy się zrozumieć źródła cierpienia i stopniowo poszerzać możliwość przeżywania własnych uczuć.

Są również sytuacje, w których inne formy pomocy mogą być potrzebne wcześniej lub równolegle z psychoterapią. Dotyczy to między innymi ostrych kryzysów psychicznych, aktywnego uzależnienia czy niektórych ciężkich zaburzeń psychicznych, które wymagają przede wszystkim leczenia psychiatrycznego i stabilizacji. Dlatego pierwsze konsultacje służą nie tylko poznaniu Twojej historii. Są również okazją do wspólnego zastanowienia się, czy ISTDP będzie dla Ciebie odpowiednim sposobem pracy. Jeśli uznam, że lepszą pomocą będzie inna forma leczenia lub inny rodzaj psychoterapii, otwarcie o tym powiem.

Czego można oczekiwać po terapii?

Rozpoczynając psychoterapię, wiele osób zastanawia się, co właściwie może się zmienić. To zrozumiałe pytanie, ale nie ma na nie jednej odpowiedzi. Każdy człowiek trafia do gabinetu z inną historią, innymi trudnościami i innymi zasobami. Różny jest również czas potrzebny na zmianę. Dlatego żadna uczciwie prowadzona psychoterapia nie może obiecać określonych rezultatów ani wskazać, jak będzie przebiegał proces u konkretnej osoby.

Można jednak powiedzieć, jakie zmiany najczęściej opisują osoby, które ukończyły terapię. Dla części z nich najważniejsza jest stopniowa poprawa objawów. Lęk przestaje dominować w codziennym życiu, napady paniki pojawiają się rzadziej lub ustępują, obniżony nastrój nie odbiera już możliwości normalnego funkcjonowania. U niektórych zmniejszają się również dolegliwości psychosomatyczne, zwłaszcza wtedy, gdy były związane z przewlekłym napięciem emocjonalnym.

Inni zwracają uwagę na zmiany, które trudniej zmierzyć, ale często mają równie duże znaczenie. Zaczynają lepiej rozumieć własne emocje i szybciej zauważają, co dzieje się z nimi w trudnych sytuacjach. Łatwiej rozpoznają swoje potrzeby, potrafią wyrażać je w relacjach i rzadziej reagują w sposób automatyczny, pod wpływem dawnych schematów.

Zmiany często dotyczą również relacji z innymi ludźmi. Nie dlatego, że znikają konflikty albo wszyscy wokół zaczynają zachowywać się inaczej. Zmienia się raczej sposób przeżywania bliskości, rozczarowania, złości czy poczucia odrzucenia. To, co wcześniej wydawało się przytłaczające, z czasem staje się łatwiejsze do zrozumienia i udźwignięcia.

Wiele osób mówi także o większym poczuciu wewnętrznej swobody. Nie oznacza ono życia bez lęku, smutku czy złości. Oznacza raczej, że emocje przestają być czymś, przed czym trzeba nieustannie uciekać albo z czym trzeba walczyć. Stają się częścią własnego doświadczenia, które można rozumieć i wykorzystywać jako źródło informacji o sobie. Z perspektywy ISTDP właśnie to jest jedną z najważniejszych zmian. Nie chodzi wyłącznie o zmniejszenie objawów, ale o odzyskanie możliwości pełniejszego przeżywania własnego życia. Objawy często słabną jako konsekwencja tej zmiany, a nie jej jedyny cel.

Jednocześnie warto pamiętać, że psychoterapia nie kończy się zawsze w momencie ostatniej sesji. Badania nad psychoterapią psychodynamiczną pokazują, że u części osób proces zmian trwa nadal po zakończeniu leczenia. Nowe sposoby rozumienia siebie, regulowania emocji i budowania relacji potrzebują czasu, aby stały się naturalną częścią codziennego życia.

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że terapia wymaga Twojego zaangażowania. Bez względu na udowodnioną skuteczność tej metody, nie dysponuję żadną magiczną techniką, która zmieni Twoje życie bez Twojego udziału. Będę Cię zachęcał do szczerego przyglądania się sobie i stopniowego zbliżania się do tego, co przez lata było omijane. Nie wynika to z surowości ani z przekonania, że „trzeba się zmusić”. Przeciwnie. Wynika z szacunku. Wierzę, że jesteś zdolny do prawdziwej zmiany i że zasługujesz na coś więcej niż chwilową ulgę czy cotygodniową rozmowę, po której wszystko pozostaje takie samo.